#Przejdź do treści strony
Pomoc w czytaniu:
Dom Pomocy Społecznej
Aktualności
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Nepal w Sopocie, czyli zasiewanie pomysłów

Pod szyldem wolontariatu zagranicznego odbył się pierwszy Dzień Wolontariatu Domu Pomocy Społecznej w Sopocie. Specjalnie na tę okazję zaproszeni goście: Olga Sosnowska, Krystian Grzywacz i Grzegorz Kowalczuk opowiadali o swoim wyjeździe do Nepalu zniszczonego trzęsieniem ziemi i pomocy tamtejszym dzieciom.

 

W mediach jesteśmy najpierw atakowani obrazami tragedii, a później wszystko ucicha i nikt się tym nie interesuje – mówi Olga Sosnowska. – Stąd wielu myśli, że skoro było gdzieś trzęsienie ziemi to na pewno nie będzie warunków, żeby się zatrzymać. A przecież jednym z głównych źródeł dochodu tych ludzi jest turystyka. I tak myśl o tym, że Nepalczycy czekają na turystów zmotywowała nas, aby wybrać właśnie to miejsce.

 

Pieniądze na wyjazd wolontariusze zbierali wcześniej w Polsce. W organizacji i kwestiach merytorycznych pomagała im fundacja Healing Haku.

Z Katmandu do Dhunche szli pieszo. Wędrówka zajęła im 12 dni. Tak dotarli do Haku.

 

Podczas podróży nie tylko poznawaliśmy ludzi, ale także ogrom ich tragedii – opowiada Grzegorz Kowalczuk. –  Widzieliśmy całe miejscowości leżące w gruzach, a jednocześnie wszyscy ludzie byli uśmiechnięci i serdeczni. Patrzyłem w oczy osobom, które nie miały dosłownie nic. Mieszkali na rogu ulicy siedząc na kawałku materiału i ten kawałek materiału był ich jedynym dobytkiem. Kierując się naszymi standardami jest to tragedia, ale co ciekawe oczy tych ludzi były często szczęśliwsze niż oczy osób, które spotykamy na co dzień. Może łatwiej byłoby wysłać pieniądze i w ten sposób pomóc, ale my chcieliśmy bezpośrednio  odczuć to, co się tam wydarzyło.

 

Haku zostało zniszczone w ponad 90 procentach. Warunki były ciężki, żadnej drogi dojazdu.

 

Trafiliśmy na świeżo wybudowany budynek szkoły tymczasowej – mówi Olga Sosnowska. – Chcieliśmy uatrakcyjnić tę szkołę, aby nie była miejscem spotkań tylko dzieci. Pomalowaliśmy budynek z zewnątrz, zagospodarowaliśmy przestrzeń wokół: pomalowaliśmy kamienie, zawiesiliśmy buddyjskie chorągiewki, zamontowaliśmy huśtawkę. Była oblegana cały czas, dzieci przychodziły się huśtać nawet w nocy.

 

W związku z faktem, że edukacja w szkole polegała tylko na zapisywaniu, wolontariusze postanowili wprowadzić coś nowego; pokazać dzieciom inny sposób nauki.

 

Przeprowadziliśmy warsztaty plastyczne – opowiada Olga. – Kupiliśmy tablice, zeszyty, przybory do pisania i kolorowania. Sporo było tych rzeczy, ponad 100 kg. Z Polski została także wysłana paczka z ubraniami i zabawkami dla dzieci. Uczyliśmy angielskiego poprzez zabawę. Czuję, że to co tam zrobiliśmy, było bardzo wartościowe. Tym bardziej, że te dzieci wcześniej nie rysowały, nikt nie uczył ich takiego sposobu wyrażania siebie.

 

Wartościowe było także samo dawanie pomysłów – komentuje Grzegorz Kowalczuk. – Np. budowa huśtawki zajęła nam tylko kilka minut, ale trzeba było wpaść na to, żeby tę huśtawkę zbudować. Ktoś, kto stracił dom nie będzie raczej myślał o rozrywce. Dla mnie ważne było to zasiewanie ziarenek pomysłów, idei.  

 

Zdaniem Grzegorza Kowalczuka wartością dodaną wyjazdu był także fakt, że tworzyli małą grupę.

 

Dzięki temu nie byliśmy inwazyjni – twierdzi wolontariusz. – Nie było tak, że wchodzimy, robimy i wszyscy się na nas patrzą, tylko odbywało się to na zasadzie relacji i wspólnoty. Weszliśmy w strukturę tej wioski, weszliśmy w strukturę tych ludzi. Z wolontariatem to nie jest prosta sprawa, bardzo łatwo coś zepsuć.

 

Pojechali tam, by poznać inną kulturę, a tak naprawdę…

 

…najmocniejszego szoku kulturowego doznaliśmy wracając do Polski – śmieje się Krystian Grzywacz. – Odwykliśmy od miejskiego zgiełku. Przez dobry miesiąc miałem wrażenie, że jestem gdzie indziej, choć mieszkałem w tym otoczeniu ponad 20 lat.

 

Jak widzimy, wolontariat ma różne oblicza, daje różne możliwości zaangażowania się i pomagania – uważa Anna Janowicz z Fundacji Hospicyjnej w Gdańsku, prowadząca spotkanie. – Dziś z Sopotu przenieśliśmy się do innego świata. To, co jest ważne w wolontariacie to fakt, że nigdy nie wiadomo, co pozostaje w głowach i sercach ludzi którym się pomaga. Ważna jest także inspiracja dla innych; może być to malunek na ścianie szkoły, może to być huśtawka. A druga moja myśl jest taka, że wolontariusze pomagając i angażując się w różnego rodzaju wydarzenia, często więcej otrzymują, niż dają. I to jest niesamowite.

 

Pierwszy Dzień Wolontariatu DPS pod szyldem wolontariatu zagranicznego odbył się 24 kwietnia 2018 roku w siedzibie Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Kolberga 9 w Sopocie.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – 2 maja

2 maja obchodziliśmy święto Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Świętowanie rozpoczęliśmy przy kawie i słodkim poczęstunku. Następnie wspólnie odśpiewaliśmy Hymnu Polski oraz pieśni patriotyczne.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

urodziny miesiąca

W dniu 18 kwietnia świętowaliśmy urodziny kwietniowych Jubilatów. Podczas uroczystości dzieci z Przedszkola nr 2 w Sopocie zaprezentowały piękne tańce w rytmie przebojów. Żywiołowy występ Poziomek wzruszył i zachwycił wszystkich uczestników zabawy.

 
 
 
 
 
 
 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Dom Pomocy Społecznej w Sopocie zaprasza na swoje stoisko podczas 8. Targów Seniora w Hali 100 – lecia Sopotu.

 

Targi pod nazwą ” …a w sercu ciągle wiosna” odbędą się w weekend 14-15 kwietnia.

W sobotę będzie można zapoznać się z ofertą Dziennego Domu Pobytu sopockiego DPS, a w niedzielę dowiedzieć się o wolontariacie oraz o tym, jak zostać wolontariuszem DPS.

 

Dla wszystkich gości przewidujemy słodki poczęstunek.

 

Wstęp na targi oraz udział we wszystkich wydarzeniach jest bezpłatny.

 

Zapraszamy!

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Demencja nie jest naturalną częścią starzenia się

Co jest najważniejsze w opiece nad osobą zmagającą się z demencją – wyjaśnia Marlena Meyer, trenerka autorskiego programu Teepy Snow „Pozytywne podejście do opieki”.

 

Czy człowiek z demencją może być złośliwy?

 

Nie. Żeby coś złośliwie zrobić, trzeba to zaplanować z wyprzedzeniem. Przemyśleć i opracować. Często mamy wrażenie, że mieszkańcy robią coś specjalnie, ale tak nie jest. Bo jak człowiek chorujący na jakąś chorobę demencyjną może zaplanować złośliwość, jeśli ma kłopoty z przygotowaniem sobie kanapki?

 

To skąd bierze się w nas przekonanie, że robią to złośliwie?

 

Bo nie rozumiemy tego, co się z nimi dzieje. Mamy w głowie stereotyp, że człowiek na starość jest, mówiąc kolokwialnie, głupi i złośliwy.

 

A jaki jest?

 

W zdrowym starzeniu się, taki jak zawsze. Ale w demencji nie, bo ona zmienia sposób mówienia, myślenia, reakcji w określonych sytuacjach, sposób podejmowania decyzji. Zmienia nas też emocjonalnie. W demencji zmienia się wszystko, bo tym „wszystkim” steruje mózg. Kiedy on jest zdrowy to wszystko działa, a kiedy zaczyna chorować to my zaczynamy się zmieniać. I świat zaczyna nas postrzegać np. jako złośliwych.

 

Albo agresywnych.

 

No właśnie, tymczasem bardzo często jest to efekt jakiejś niezaspokojonej potrzeby albo nadmiernej reakcji na bodźce zewnętrzne, z którymi nie dajemy sobie rady. Ograniczenia pola widzenia i zmiana możliwości przeskanowania otoczenia wzrokiem powodują, że trudno znaleźć kubek w szafce. To frustruje. Nagle, ktoś się do nas zbliża, bez uprzedzenia głosem i klepie nas od tyłu w ramię. Reagujemy gwałtownie, bo nie jesteśmy przygotowani na to klepnięcie, ale ktoś powie „jaka ona jest agresywna!”. Niezupełnie, w demencji to co nazywamy agresją, niezwykle często jest reakcją na zaskoczenie. To obrona, a nie atak. Nie ma w nas – opiekunach jeszcze tej wiedzy, jak wiele zachowań ludzi z demencją wynika z otoczenia nieprzygotowanego do zmieniających się potrzeb.

 

A jakie ono jest?

 

Pani Helena chce wypocząć, ale telewizor jest włączony, otwarte okno wychodzi na Straż Pożarną, a w lokalu obok jest remont. Kiedyś potrafiła sobie z tym poradzić, bo mózg mógł te dźwięki wyciszyć. Teraz, kiedy zaczął chorować już tego nie potrafi,  nie może hałasu wyizolować ani się od niego uwolnić. Jeden nakłada się na drugi.

Albo pani Helena buja się w fotelu i zamiast się uspokajać, robi się poddenerwowana. Dlaczego? Bo okazuje się, że fotel trzeszczy, choć kiedyś jej to nie przeszkadzało. A teraz to się zmieniło. Więc wychodzi, „wędruje”. Niewielu z opiekunów o tym pomyśli.

 

To jak możemy pomóc pani Helenie?

 

Najważniejsza jest wiedza. Uważamy, że choroba Alzheimera polega na zaburzeniach pamięci. Nie. Choroba Alzheimera ma szereg innych objawów, które nas zmieniają, ponieważ w chorobie Alzheimera choruje nasz mózg i to on nie daje rady. Teepa Snow bardzo mocno podkreśla: ludzie w demencji nie robią nic specjalnie. Starają się jak mogą wykorzystując zasoby, jakie choroba im zostawia. A tych w miarę jak się rozwija, mają coraz mniej. W nowym podejściu do opieki w demencji nie chodzi tylko o opiekę nad osobą, która choruje, ale o to, że my wszyscy musimy się zmienić.

 

Jak w takim razie postępować?

 

Musimy nauczyć się uwzględniać to, kim ci ludzie są teraz, a kim byli w przeszłości. Znać ich upodobania, wiedzieć czego nie lubili, jakie były punkty zapalne w ich życiu, co ich doprowadzało do furii. I jednocześnie w jakich momentach się relaksowali. Mamy takie problemy w opiece, jakie mamy, bo nie wiemy zbyt wiele o naszych podopiecznych. Program Teepy Snow uczy nas, czym jest demencja, jak zmienia się nasz mózg podczas choroby, co powoduje, że zaczynamy się zachowywać inaczej, niż zachowywaliśmy się kiedyś. To, że ktoś w nocy idzie „do domu” z domu, w którym mieszka od 30 lat może oznaczać, że ten ktoś chce pić. I mówi, że chce iść do domu, bo chce zaspokoić pragnienie.

 

Dlaczego tak się dzieje?

 

Dlatego, że w tej chorobie tracimy możliwość rozpoznawania swoich potrzeb. I my jako opiekunowie, my jako rodziny musimy się nauczyć, jak te potrzeby rozpoznawać, ale przede wszystkim, czego szukać.

 

No właśnie. Mówi pani: my rodziny, my opiekunowie. Czyli dla kogo jest takie szkolenie,

nie tylko dla zawodowców?

 

Ono jest dla wszystkich, ponieważ wszędzie wśród nas są ludzie z demencją. Funkcjonuje w nas przekonanie, że na starość wszystko nam się po prostu miesza, mówimy np. „Chyba się starzeję, chyba mam już demencję!”. A tak nie jest, demencja nie jest naturalną częścią starzenia się.

 

I tego pani uczy na warsztatach „Pozytywne podejście do opieki” Teepy Snow?

 

Tak. Teepa od wielu lat prowadzi w USA intensywną kampanię o opiece w demencji. Uczy nowego podejścia do opieki, polegającego głównie na tym, żeby zrozumieć, z czego wynikają zmiany, których ludzie wtedy doświadczają. Zwraca uwagę, że to nie są tylko kłopoty z pamięcią. Uczy także tego, że demencja, czyli otępienie nie jest niczym naturalnym. My się tak nie starzejemy. Wskazuje też, że demencja jest pewnego rodzaju parasolem, pod którym mieszczą się różne choroby otępienne. Jeśli więc ktoś choruje na chorobę Alzheimera, to ma demencję w przebiegu choroby Alzheimera, ale nie trzeba mieć Alzheimera, żeby mieć demencję. Można mieć podobne objawy, ale wynikające z zupełnie innych przyczyn. Teepa uczy również tego, że demencja czasem jest, a czasami jej nie ma. To nie tak, że ci ludzie cały czas funkcjonują zmienieni, bo przychodzą takie momenty, kiedy funkcjonują całkiem normalnie.

 

Czyli jak u zdrowych, są dni lepsze i gorsze.

 

Tak, zwłaszcza na tym pierwszym etapie. Natomiast przez to, że w naszej świadomości tkwi przekonanie, że jak ktoś ma Alzheimera, to nic nie rozumie i w ogóle już go nie ma, przywykliśmy traktować wszystkich w taki sam sposób. A to jest błąd.

Świadomość, czym jest demencja potrzebna jest wszystkim uczestnikom całego systemu opieki, nie tylko bezpośrednim opiekunom. Kompleksowa wiedza i edukacja od najmłodszych lat. Możemy dobrze pomóc, ale dopóki nie mamy leku, musimy wiedzieć więcej.

 

 

 

Mariola Ludwicka, kierownik działu terapeutyczno – opiekuńczego

 

Od początku powstania Domu Pomocy Społecznej w Sopocie staramy się podążać z nowymi trendami, stąd też współpraca z Marleną Meyer, jedną z nielicznych trenerek metody Teepy Snow w Polsce.

Naszym celem jest prowadzenie DPS na wysokim poziomie, dlatego liczba szkoleń utrwalających posiadaną już wiedzę i jednocześnie poszerzających ją o nowe elementy to u nas standard.

Na demencję choruje coraz więcej osób, więc potrzeba nauki w tym zakresie jest ogromna. Dzięki  szkoleniom wiemy, jakie są przyczyny poszczególnych zachowań chorych na demencję, a pozytywne podejście do opieki oznacza jej wyższy standard, niż przeciętnie. Znajomość metod postępowania z chorymi to dla naszych mieszkańców gwarancja komfortowego życia, choćby w jakiejś jego części, a dla nas – ułatwienie pracy.

 

 

* Warsztaty Marleny Meyer, trenerki autorskiego programu Teepy Snow,„Pozytywne podejście do opieki” odbyły się 15 marca 2018 roku w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

życzenia świąteczne

Wielkanoc to czas otuchy i nadziei, czas odradzania się wiary w siłę Chrystusa i drugiego człowieka.

Życzymy, aby Święta Wielkanocne przyniosły radość oraz wzajemną życzliwość, by stały się źródłem wzmacniania ducha.

Niech Zmartwychwstanie, które niesie odrodzenie, napełni Was pokojem i wiarą, niech da siłę w pokonywaniu trudności i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Kartki dla seniorów

Młodzież odwiedziła seniorów z Domu Pomocy Społecznej w Sopocie, aby wręczyć im wielkanocne kartki.

 

Przyszłyśmy z dziewczynami, żeby sprawić starszym ludziom radość, aby uśmiechnęli się na widok tych kartek – powiedziała Milena Krasowska, jedna z uczestniczek spotkania.

 

Jak mówi Karolina Kreft, koordynatorka szkolnego koła wolontariatu, jest to początek ich przygody z wolontariatem i nastolatki zaczynają od swojego podwórka, czyli miejsc najbliżej sąsiadujących ze szkołą. Ale to nie jedyny powód, że dziewczyny odwiedziły właśnie DPS.

 

Myślę, że to jest ważne, aby ludzie nie byli sami, szczególnie w święta, gdy ten czas przeważnie spędzamy z rodziną – powiedziała Gabrysia Miler.

 

Kartki świąteczne zostały wykonane przez czwartoklasistów podczas zajęć plastycznych w szkole podstawowej nr 7 w Sopocie.

 

Zdaniem Agnieszki Cysewskiej, dyrektorki sopockiego DPS, najważniejsza w tym wszystkim była jednak obecność tych młodych ludzi i szczere życzenia, tak potrzebne w świątecznym czasie.

 

Najpiękniejsze są właśnie te najprostsze gesty i obecność drugiego człowieka w czasie świąt – powiedziała Agnieszka Cysewska dodając jednocześnie, że spotkanie to świetny start dla szkolnego koła wolontariatu.

 

Podobnego zdania była Edyta Życzyńska, koordynatorka ds. wolontariatu w sopockim DPS.

 

Jestem pod wrażeniem dziewczyn, że w tak młodym wieku tak dojrzale wypowiadają się o ludziach starszych, o tej potrzebie niesienia im pomocy, o potrzebie bliskości. Aż miło na to popatrzeć – powiedziała.

 

Młodzi ludzie którzy odwiedzili sopockich seniorów byli ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Sportowymi nr 7 im. T. Kościuszki w Sopocie.

Spotkanie miało miejsce we wtorek 27 marca 2018 roku.

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Spotkanie świąteczne z seniorami w Dziennym Domu Pobytu DPS w Sopocie.

Naszymi gośćmi byli:

Pierwszy kierownik Dziennego Domu Pobytu Janina Mierzejewska.

W-ce dyrektor MOPS w Sopocie Alina Cysewska.

Przewodniczący rady miasta Sopotu Wieczesław Augustyniak.

Radni miasta Sopotu Anna Łukasiak, Tomasz Lipiński, Paweł Kąkol.

Dzielnicowy aspirant sztabowy Radosław Mykita i aspirant sztabowy Lesław Mackiewicz z Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Kolejne spotkanie informacyjne w DPS

Rehabilitacja i rekreacja – oto, co najbardziej interesuje przyszłych mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.

Seniorzy z Kamiennego Potoku, Osiedla Mickiewicza i Brodwina spotkali się w DPS, aby porozmawiać o procedurach przyjęcia do placówki, warunkach pobytu, szczegółach rehabilitacji i leczenia. Eksperci z MOPS wyjaśniali kwestie finansowe.

Spotkanie miało miejsce w piątek 23 marca 2018 roku w DPS w Sopocie przy ul. Mickiewicza 49.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Dzień kobiet

Kobieca twarz wolontariatu

Mają od trzynastu do ponad siedemdziesięciu lat i w większości wykształcenie średnie.  Mowa o wolontariuszach Domu Pomocy Społecznej (DPS) w Sopocie, których lwią część, bo aż 75 proc. stanowią kobiety.

przeczytaj cały artykuł: dzien kobiet w sopockim DPS

Dlaczego panie? – zastanawia się Edyta Życzyńska, koordynatorka wolontariatu w sopockim DPS. – Dlatego, że wolontariat opiekuńczy to domena kobiet. Wydaje mi się, że chęć pomagania wynika z naszej natury; jesteśmy istotami bardziej wrażliwymi, od mężczyzn, szybciej reagujemy na ludzką krzywdę. W grę wchodzi także instynkt macierzyński, mamy silną potrzebę opiekowania się drugą osobą. Jesteśmy troskliwymi mamami, dbamy, by naszym bliskim nic nie brakowało. Często kochamy bezwarunkowo i bezgranicznie, stąd zapewne bezinteresowna pomoc przychodzi nam łatwiej i naturalniej, niż mężczyznom.

 

Według psycholog pracującej w sopockim DPS fakt, że wolontariuszkami w dużej mierze są panie, wynika m.in. z uwarunkowań kulturowych.

 

Dla kobiet bardzo ważne jest, aby były postrzegane jako miłe, uczynne i opiekuńcze – twierdzi Izabela Pragert, psycholog. – Wynika to w jakimś sensie także z kobiecej natury, która tak nas stworzyła, że jesteśmy przygotowane do opiekowania się innymi, np. potomstwem.

 

Zdaniem dyrektor DPS Agnieszki Cysewskiej kobiety lubią przebywać i działać w swoim towarzystwie.

 

Kobiety są bardzo empatyczne, a poza tym całe życie kimś się zajmują, dziećmi, członkami rodziny, w szkole organizują różne zajęcia – uważa Agnieszka Cysewska. – Poza tym garną się do życia wśród innych kobiet, wspólnie wykonują swoje zadania i czerpią z tego radość. To zachęca je do przyjścia do wolontariatu. Mężczyźni w niczym nie ustępują kobietom, ale to jednak panie częściej do nas przychodzą, prościej je także  zrekrutować, łatwiej nawiązują kontakt z chorymi i więcej rozumieją intuicyjnie.

 

Sama wolontariuszka sopockiego DPS swoją decyzję o niesieniu pomocy tłumaczy chęcią opieki nad osobami będącymi w potrzebie.

 

Lubię ludzi starszych, potrafię się wśród nich odnaleźć i wspólnie spędzać czas – mówi Wasylyna Wetz, wolontariuszka. – Nie dziwię się, że jest u nas 75 proc. wolontariuszek, a nie wolontariuszy. Myślę, że mężczyźni gorzej, niż kobiety radzą sobie z osobami niepełnosprawnymi, starszymi, chorymi; boją się, że zrobią im coś złego. Kobiety mają tę  naturalną cechę opiekowania się słabszymi.

 

Zdaniem Leny, kobiety w bezpośredniej pomocy sprawdzają się lepiej od mężczyzn, jednak w sferze psychoemocjonalnej to panowie radzą sobie lepiej.

 

Nasze mieszkanki pytają o męskie towarzystwo, potrzebują męskiej uwagi – uśmiecha się Lena. – Kobieta zostaje kobietą przez całe życie.

 

Iza Małkowska

 

 

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

w sopockim Domu Pomocy Społecznej ruszył klub seniora.

Spotkanie inauguracyjne odbyło się 7 marca 2018 roku. Rozpoczęto je gimnastyką i wspólną kawą. Panie mają wiele planów na działalność klubu, na razie jednak nie chcą zdradzać szczegółów.

Klub seniora w DPS przy uli. Mickiewicza 49 w Sopocie działa w każdą środę od godz. 13.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

URODZINY MIESIĄCA

Zbigniew Konwerski zagrał na marcowych urodzinach w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.

W tym miesiącu swoje święto obchodziło 6 osób.

Dyrektor DPS Agnieszka Cysewska złożyła najserdeczniejsze życzenia jubilatom: mieszkańcom, pracownikom i wolontariuszom.

Urodziny miesiąca w DPS odbyły się 6 marca 2018 roku.

Zdjęcia: Andrzej Zięba i Marlena Gołębiewska

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Rekolekcje wielkopostne odbyły się w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.

Cieszę się, że możemy spotkać się na modlitwie, na eucharystii; w czasie, kiedy trwają rekolekcje wielkopostne w parafii – mówił redemptorysta o. Zbigniew. – W tych dniach chcemy sobie uświadomić, że każdy z nas został powołany i posłany. Powołany przez Boga do świętości by ją tu, na ziemi realizować. Uświadamiamy sobie, że wobec tego nasze życie, tu, na ziemi, niezależnie od tego, kim jesteśmy, ile lat mamy, czy jesteśmy chorzy czy zdrowi – mamy to nasze życie na Bogu budować.

On daje nam prawdziwe szczęście, Bóg. Jeżeli z nim żyjemy, to możemy przetrwać i najgorsze chwile. Jednocześnie każdy z nas został posłany przez Boga i znowu niezależnie od tego, kim jesteśmy, mamy o Bogu rozmawiać z drugim człowiekiem i pomagać drugiemu człowiekowi, aby on również osiągnął zbawianie; mamy innych ludzi do Boga prowadzić.

 

Rekolekcje w DPS odbyły się 5 marca 2018 roku.

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

W sopockim Domu Pomocy Społecznej działalność rozpoczęło Koło Różańcowe

Wspólny różaniec na stałe zagościł w sopockim Domu Pomocy Społecznej. Inicjatywa jest efektem współpracy z Parafią św. Bernarda w Sopocie oraz proboszczem Krzysztofem Rybką.

Modlitwa z chorymi to nie tylko wsparcie ich w cierpieniu czy samotności.

 

To przygotowanie i wędrówka chorego – uważa Otylia Piechnik z Koła Różańcowego DPS przy parafii św. Bernarda w Sopocie. – Niektórzy kontynuują relacje z Panem Bogiem, inni je odświeżają. Ludzie modląc się do Maryi proszą o łaski. Potrafią dzięki temu przeżyć swoje niedołęstwo, starość, chorobę. Maryja w swoim różańcu umacnia tych ludzi.

 

Spotkania z Kołem Różańcowym DPS przy parafii św. Bernarda w Sopocie będą odbywać się regularnie w każdą środę o godz. 10:30 na terenie Domu Pomocy Społecznej przy ul. Mickiewicza 49.

 

Zapraszamy mieszkańców osiedla Mickiewicza do wspólnej modlitwy z naszymi podopiecznymi – zachęca Agnieszka Cysewska, dyrektor DPS i pomysłodawczyni różańca. – Kiedy patrzę na twarze naszych mieszkańców podczas modlitwy widzę, jak ważny to dla nich moment. Ci którzy zwykle mają problem z pamięcią czy mową, ożywiają się i przypominają sobie treść modlitwy. Wspólny różaniec to jedno z ważniejszych wydarzeń w naszym domu.

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

gorzkie żale

W Wielkim Poście spotykamy się w sopockim Domu Pomocy Społecznej, aby spędzić czas na wspólnej modlitwie.

W każdy wtorek o godz. 11:30 Gorzkie Żale prowadzone przez siostrę karmelitankę Marię Luizę skupiają wielu mieszkańców DPS, także tych najbardziej chorych.

 
 
 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Seniorzy odwiedzili sopocki DPS

Usługi opiekuńcze były tematem spotkania w Domu Pomocy Społecznej (DPS) w Sopocie.

16 lutego dyrekcja placówki wraz z pracownicami MOPS-u wyjaśniała sopockim seniorom zasady ubiegania się o miejsce w DPS, przyznawania usług opiekuńczych oraz odpłatności za nie.

Goście mogli zwiedzić sopocki DPS i zapoznać się z zasadami jego funkcjonowania.