#Przejdź do treści strony
Pomoc w czytaniu:
Dom Pomocy Społecznej
Aktualności
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Humoreski. Teatr na Plaży

Być albo nie być? Oto jest pytanie! A zastanawiali się nad nim uczestnicy Dziennego Domu Pobytu w Sopocie na scenie „Teatru na Plaży” podczas przedstawienia „Humoreski. Teatr przez wielkie RRRR”.

Być albo nie być? – już po przedstawieniu powtarza pytanie Maria Orczyk, uczestniczka Dziennego Domu Pobytu (DDP) w Sopocie . – Ja wolę być. Jeszcze mam czas, żeby nie być.

 Trema? Nie było – komentuje Dorota Plenkiewicz z DDP. – Byłam dumna z występu na scenie. Kiedy po wszystkim zapaliły się światła i zobaczyłam pełną widownię, poczułam satysfakcję, że tylu ludzi nas obejrzało.

Trudno się dziwić odwadze pań, ponieważ uczestniczki Dziennego Domu Pobytu w Sopocie to już doświadczone aktorki, którym scena niestraszna. Tym razem osiem seniorek i jeden pan, zagrali w spektaklu „Humoreski. Teatr przez wielkie RRRR” w reżyserii Tomasza Kaczorowskiego. Nie zniechęciły ich nawet osy, które w trakcie grania ukąsiły Krystynę Blok. Seniorka, jak zawodowa aktorka, nie dała zbić się z tropu i grała dalej.

Rozważałam przez chwilę, żeby zejść ze sceny, ale pomyślałam, że nie zrobię tego grupie – wspomina seniorka. – Przeszłam więc nad tym do porządku dziennego. W końcu nasza grupa amatorska przyczyniła się do radości tylu osób siedzących na scenie. Nasz wysiłek nie poszedł na marne, a niedociągnięcia były nieważne; zmniejszył je ogrom oklasków, jakie dostaliśmy po spektaklu.

Ze swoich podopiecznych dumny jest Tomasz Kaczorowski, reżyser, który przygotował seniorów do spektaklu.

O tym, jak bardzo skupieni byli uczestnicy przedstawieniu świadczy to, że zagrali spektakl premierowy w „Teatrze na Plaży” nawet pomimo ataku os! – opowiada Kaczorowski. – Myślę, że teatr jest ważny w życiu każdego, a w życiu seniora szczególnie. Dzięki grze rozwijamy wyobraźnię i wrażliwość, które nie są ograniczone wiekiem. Dodatkowo ćwiczymy pamięć, nabywamy i rozwijamy nowe umiejętności, na przykład: poprawnego i wyraźnego wypowiadania się, interpretacji emocjonalnej tekstu, czy odpowiedzialności za spektakl jako całość. Dzieje się to poprzez wspólne tworzenie przedstawienia na każdym etapie: od powstawania tekstu, przez próby czytanie, tworzenie scenografii i kostiumów i występ na prawdziwej scenie.

To było już czwarte przedstawienie podopiecznych naszego Dziennego Domu Pobytu na przestrzeni ostatnich lat – mówi Małgorzata Jancelewicz, wieloletnia terapeutka w DDP przy sopockim Domu pomocy Społecznej. – Jestem z nich dumna, że w tym wieku, pomimo swoich niepełnosprawności i lat, chcieli wziąć udział w zajęciach teatralnych,  efektem których była właśnie ta premiera. Dla nas, terapeutów, ale też seniorów, występ przed tak dużą publicznością to też świetna zabawa. To niesamowite przeżycie. Takie spotkania dają wszystkim dużo radości i integrują, ponadto poprawiają wymowę, uczą współpracy w grupie. Wspólne działania integrują, a nowe wyzwania nadają pewnej świeżości, poza tym urozmaicają harmonogram zajęć. Nie pozwalają na nudę, a osobom uczestniczącym w warsztatach pozwalają odkryć w sobie potencjał aktorski. I oni go odkrywają.

Zdaniem Tomasza Kaczorowskiego ta międzypokoleniowa praca dała obustronne korzyści

Wszyscy uczyliśmy się cierpliwości i elastyczności, żeby w spektaklu można było pokazać kreatywność każdego z uczestników. To specyficzna, ale dająca dużo satysfakcji artystycznej praca – komentuje reżyser.

 
 
 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

XV Dzień Łasucha

„Kuchnie Świata” były głównym tematem XV „Dnia Łasucha”. Biorące udział w zabawie DPS-y konkurowały także o tytuł najlepszego nakrycia głowy, czyli „Ronda Świata”.

Mnóstwo gości, piękna pogoda i występy artystyczne urozmaicały XV „Dzień Łasucha”, który w tym roku zorganizował Dom Pomocy Społecznej z ulicy Pawiej w Gdyni. Clou wydarzenia było jednak jedzenie.

W ramach konkursu kulinarnego „Kuchnie Świata” kilkanaście DPS-ów z województwa pomorskiego zaprezentowało swoje umiejętności. Na stoiskach można było spróbować przysmaków kuchni ukraińskiej, włoskiej, chińskiej, greckiej, hiszpańskiej, meksykańskiej czy kaszubskiej. Nie zabrakło nawet chleba ze smalcem.

Sopocki DPS przygotował poczęstunek w hiszpańskim klimacie. Było gaspacho z czereśnią, paella, tapas z pastą z cieciorki ozdobione oliwką i marynowaną papryką, a na deser ciasto czekoladowe z pomarańczą.

Do ciasta potrzebujemy 200 g czekolady deserowej, 30 ml mleka, 30 g kakao, 60 ml gorącej wody, 160 g rozpuszczonego masła, 200 g trzcinowego cukru, 60 g grubo posiekanych pistacji, 40 g grubo posiekanych laskowych orzechów, 4 jaja, startą pomarańczową skórkę, 30 ml soku wyciśniętego z pomarańczy i 15 g cukru pudru do dekoracji – wylicza Jacek Dederowski, kucharz w sopockim Domu Pomocy Społecznej, pomagający w przygotowaniu potraw na konkurs. – Kakao rozpuszczamy w gorącej wodzie, następnie w kapieli wodnej czekoladę. Dodajemy mleko i kakao z wodą, a następnie rozpuszczone masło, cukier, orzechy i żółtka. Miksujemy. Dodajemy sok z pomarańczy i skórkę pomarańczową. Białka ubijamy na sztywną pianę i ostrożnie mieszamy z masą czekoladową. Tortownicę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, wylewamy ciasto i pieczemy ok. 50 minut w temperaturze 180 stopni C. Studzimy, posypujemy cukrem pudrem i pistacjami.

Hitem dnia na stoisku sopockiego DPS była jednak sangria, która orzeźwiała każdego w ten upalny dzień.

To tradycyjny hiszpański napój alkoholowy, ale na naszym stoisku zagościła wersja bezalkoholowa, pełna soczystych owoców takich jak: jabłka, arbuz, brzoskwinie, limonki i pomarańcze, a także sok z winogron i granatów, sprite oraz woda gazowana – opowiada Małgorzata Jancelewicz, terapeutka zajęciowa z Dziennego Domu Pobytu w Sopocie. – Wyszedł owocowy poncz o pięknej czerwonej barwie. Nasz napój był mocno schłodzony i idealnie wpisał się w ten upalny dzień . Niektórzy nazwali go nawet „napojem bogów”.

 W konkursie „Kuchnie Świata” jury w składzie Beata Wachowiak-Zwara, Mirosława Jezior oraz Przemysław Woźny, sopockiemu DPS przyznało trzecie miejsce.

Oceniając potrawy skupiałem się na smaku, a moje koleżanki z jury bardziej na estetyce – powiedział Przemysław Woźny, szef kuchni hotelu Marriott Gdynia. – Pamiętajcie jednak, że najważniejszy w gotowaniu jest smak. Sam gdy byłem młodszy i miałem jeszcze ładną fryzurę startowałem w takich konkursach, więc wiem, jaki jest to stres i ile trzeba włożyć w to pracy. Dlatego gratuluję wszystkim biorącym udział w konkursie, bo gotowanie nie jest wcale proste.

W konkursie „Rondo Świata” jury w składzie Anna Flores-Janiszewska, Katarzyna Prusik oraz Katarzyna Stec wyróżniło nasz kapelusz, który zaprezentowała uczestniczka Dziennego Domu Pobytu w Sopocie pani Maria Orczyk.

Na kapeluszu umieściliśmy homara, plasterki cytryny, mandarynkę, papryczki, sałatę, szczypior i ostrygi – opowiada Barbara Grabiak, kierowniczka Dziennego Domu Pobytu w Sopocie, która wykonała kapelusz. – Wszystko oczywiście było sztuczne, wykonane z papieru, bibuły i pianki do układania kwiatów, a pomalowane farbami akrylowymi i zaimpregnowane lakierem do włosów, żeby dekoracja ładnie się błyszczała.

W kapeluszu czułam się wyśmienicie – mówi Maria Orczyk. – Wymagał dużo pracy i wiedzy na temat zwierząt. Obserwowałam, jak nasza pani kierownik go tworzyła. To stylowe nakrycie, z krabem i innymi owocami morza. Pasował mi i kształt, i kolory, styl hiszpański też swoje zrobił. Szkoda, że nie można w tym kapeluszu chodzić na co dzień, ale na imprezy? Impreza wymaga rzeczy ciekawych i oryginalnych, więc dlaczego nie?

Pierwsze miejsce w konkursie kulinarnym „Kuchnie Świata” zajął Dom Pomocy Społecznej z Chojnic.

Pamiętajmy, że zwycięzca oprócz nagrody głównej bierze na siebie obowiązek przygotowania kolejnej edycji „Dnia Łasucha” – powiedziała Lilianna Szewczuk-Putrym, dyrektor DPS w Gdyni i organizator XV „Dnia Łasucha”. – Gratulujemy!

XVI Dzień Łasucha już za rok w Chojnicach. Do zobaczenia!

XV Dzień Łasucha odbył się w piątek 30 sierpnia w Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Pawiej w Gdyni.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

SOPOCKI FESTYN ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH

Za nami XVII SOPOCKI FESTYN ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH

 Około 60 instytucji działających na rzecz sopocian zaprezentowało się na XVII Sopockim Festynie Organizacji Pozarządowych. Były warsztaty, gry, konkursy i koncerty.

Najpierw przeszli się w paradzie pozarządowej ulicą Bohaterów Monte Cassino, by o 12 spotkać się w Muszli Koncertowej i uroczyście rozpocząć święto samorządowców. Okazją do tego jak co roku jest przyznanie nagrody prezydenta „Sopockie Serce”. Tym razem uhonorowany został Polski Komitet Pomocy Społecznej Zarząd Miejski w Sopocie.

Wygrała organizacja bardzo ważna, działająca na rzecz seniorów i osób samotnych, czasami zmagających się z trudnościami losu – podsumował Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. – Komitet wykonuje wspaniałą robotę na co dzień. Zapraszam wolontariuszy do współpracy z nimi, czy to przy rozdzielaniu żywności dla potrzebujących, czy przy pomocy ludziom starszym. To ważne.

Jak zwykle uczestnicy festynu przygotowali wiele atrakcji. Nie zabrakło propozycji dla dzieci, młodzieży, rodzin, osób aktywnych zawodowo, seniorów oraz osób z niepełnosprawnościami. Dla tych, którzy chcieli włączyć się w społeczne, kulturalne i sportowe życie miasta, była to również okazja do poznania możliwości zaangażowania w sopocki wolontariat, m.in. w Domu Pomocy Społecznej.

Przyszliśmy tu dzisiaj z naszymi wolontariuszami, aby zaprosić do wolontariatu na rzecz seniorów – powiedziała Edyta Życzyńska, koordynatorka wolontariatu w sopockim DPS. – Rozdawaliśmy wizytówki ze słodyczami i herbatkami na miłą zachętę. W naszej grupie można znaleźć zarówno osoby młode jak i starsze, pokazujemy w ten sposób, ze wolontariat na rzecz seniorów to nie tylko zadanie dla ludzi starszych ale ze rownież doskonale odnajdują się w tym ludzie młodzi. Jedni od drugich czerpią energię, radość ducha, wspólnie dzielą się doświadczeniami, wymieniają pomysłami.

Na stoiskach odbywały się m.in. warsztaty artystyczne, zabawy, konkursy i quizy z nagrodami, prezentacja i sprzedaż wyrobów podopiecznych organizacji pozarządowych, a także pozarządowe kawiarenki. Nie zabrakło gier i pokazów sportowych (m.in. karate, tenis, rugby, lekkoatletyka, pojazdy sportowe). Stowarzyszenie Zdrowi i Aktywni tradycyjnie zaprosiło do wspólnej zumby.

To otwarta aktywność, interakcja, zachęcająca tych, którzy przyszli na festyn, aby rozruszali się z nami – wyjaśniła Katarzyna  Kozłowska ze Stowarzyszenia „Zdrowi i Aktywni” w Sopocie. – Każdy mógł do nas dołączyć. Zumba to doskonały sposób na wszystko, to taki trochę sport, trochę poprawa samopoczucia, trochę po prostu bycie w tańcu, przyjemność dla ducha i dla ciała. Nie trzeba być szczególnie sprawnym, układy są proste, tańczy się do latynoskiej i słonecznej muzyki. Zumba jest dla każdego, w każdym wieku i w każdej formie pozwalającej na ruch. To po prostu pozytywne emocje.

Stały element festynu to również udział organizacji prozwierzęcych, u których można skonsultować kwestie związane z adopcją oraz opieką.

Zachęcaliśmy do adopcji naszych królików – powiedziała Joanna Baran, wolontariuszka sopockiego „Uszakowa”. – To nic nie kosztuje. Trzeba być świadomym na czym polega opieka nad królikiem, ponieważ jest ona zupełnie inna, niż nad kotkiem czy pieskiem. Tego jednak da się nauczyć i poznać dzięki wolontariuszom z sopockiego „Uszakowa”, którzy zawsze służą pomocą.

 Aby zaadoptować krolika z sopockiego „Uszakowa” trzeba wysłać formularz zgłoszeniowy przez stronę kroliki.net. Wskazówki znajdziemy także na facebookowej stronie „Uszakowa”. Po wypełnieniu formularza zgłasza się inspektorat w celu przeprowadzenia rozmowy adopcyjnej. Jeśli są chęci i możliwości, królik może zamieszkać w nowym domu.

Na festynie można było skorzystać z propozycji organizacji zajmujących się wsparciem społecznym i zdrowiem. Oprócz różnorodnych konsultacji (w tym w zakresie zdrowia psychicznego oraz zdrowego odżywiania), można było wykonać analizę składu ciała z omówieniem wyniku, skorzystać z masażu leczniczego i relaksacyjnego kończyn górnych, wykonać badania profilaktyczne, takie jak: tętna i ciśnienia, poziomu glukozy we krwi, saturacji. Na swoje stoiska również w tym roku zaprosiła sopocka policja, Straż Miejska oraz Straż Pożarna, a także Zakład Oczyszczania Miasta szczególnie cieszące się zainteresowaniem najmłodszych uczestników festynu. Z kolei Sopockie Centrum Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu zachęcało do rozmów o możliwościach podejmowania społecznej aktywności w Sopocie.

Będąc na takim festynie mieszkaniec może poznać ofertę danej organizacji i zacząć współpracować z nią, jako wolontariusz. Ten festyn to okazja do zapraszania przez organizacje pozarządowe do wolontariatu, ale też do tego, by edukować o aktywności obywatelskiej w takiej formie, jak: co się dzieje i z czego mogę korzystać. To szansa na to, by zaangażować się w życie tych organizacji, które podczas festynu się wystawiają i są z nami– powiedziała Anna Horak z Sopockiego Centrum Organizacji Pozarządowych.

Organizatorem wydarzenia byli: Stowarzyszenie Na Drodze Ekspresji, Sopockie Centrum Organizacji Pozarządowych, Wolontariat – Aktywni w Sopocie. Festyn współfinansowany był ze środków Gminy Miasta Sopotu oraz Stowarzyszenia Na Drodze Ekspresji.           

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Światowy Dzień Choroby Alzheimera

Światowy Dzień Choroby Alzheimera

Według Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera otępienie występuje u około 20% ludzi w wieku powyżej 80 roku życia, co oznacza, że 80% osób nie ma otępienia w tym wieku. Szacuje się, że w Polsce otępienie dotyczy ok. 400 tysięcy osób, a ponad połowa z nich ma chorobę Alzheimera. Tylko około 10% ma postawioną diagnozę lekarską.

W sopockim Domu Pomocy Społecznej stosuje się różne formy aktywizacji dla osób z demencją. Jedną z nich jest reminiscencja.

Reminiscencja to terapia przez wspominanie najbardziej znaczących doświadczeń osobistych, szczególnie przez osoby w późnym okresie dorosłości.

Do reminiscencji wykorzystujemy stare fotografie, sprzęty np. kuchenne tj. czajnik do herbaty, serwis kawowy czy chusteczka haftowana – opowiada Magdalena Poraj-Górska, terapeutka zajęciowa w sopockim DPS. – To są tylko pomoce do przypominania, w rezultacie chodzi o to, aby tak poprowadzić rozmowę, by seniorzy przypomnieli sobie, kiedy używali tego sprzętu, w jakich okolicznościach. Jedno pytanie i odpowiedź ciągnie za sobą następne. Każdy ma zupełnie inne wspomnienia, ale niektóre się nakładają. Jeśli mówimy o Bożym Narodzeniu to seniorzy mają wiele wspólnych przeżyć, wszyscy pamiętają jedną szynkę krakowską w puszce, bo wszyscy stali po nią w kolejce. Jeśli chodzi o stronę terapeutyczną musimy uważać, aby wspomnienia były zawsze przyjemnie. Jeśli trafiamy na smutny grunt musimy się z niego szybko wycofać.

Celem terapii jest zwiększenie poczucia własnej wartości seniora w wyniku przeglądu jego dobrych, radosnych momentów z przeszłości.

Spotkania reminiscencji stanowią bogate źródło wspomnień, których opowiadanie może umilić czas.  Osoby starsze w naturalny sposób i często z wielką przyjemnością powracają do wspomnień. Terapia reminiscencyjna jest również okazją do spotkania z drugą osobą, daje możliwość zaistnienia każdemu.

Seniorzy najczęściej wspominają dom rodzinny, ale też czasy swojej młodości, miejsca w których mieszkali, stare przyjaźnie, relacje – wymienia Poraj-Górska. – Najważniejsze w terapii dla seniorów  jest jednak to, że mogą się wypowiedzieć w gronie publicznym. To, co przeżyli, jest dla nich ważne, ale ważniejsze, że inni ich słuchają. Starają się więc mówić o rzeczach fajnych, przyjemnych, śmiesznych, chcą  rozbawić towarzystwo. W reminiscencji istotna jest wielkość grupy i to, że jako terapeuta zwracam się do ludzi imiennie: pani Tereso, panie Henryku. Seniorzy rzadko mają okazję słyszeć swoje imię.

Dzięki spotkaniom podczas terapii reminiscencyjnej seniorzy zaczynają tworzyć grupę, scalają się w jeden zespół co daje im niewątpliwie poczucie przynależności do otoczenia, społeczności, z którą tworzą wspólną rzeczywistość i nowe przeżycia.

Po raz kolejny przeżywają swoje wspomnienia i w danym momencie, gdy o tym mówią, tworzą grupę z którą mogą się podzielić wspomnieniami – opowiada terapeutka. – To jest ten moment w którym są w innej rzeczywistości. Jedno wspomnienie pobudza następne, a gdy jest pozytywne – działa tez dobrze na osoby obok. Prowadząc w naszej placówce tę formę terapii chcemy udowodnić, że ma ona wpływ na pozytywny wzrost samooceny i daje szeroko rozumianą satysfakcję życiową osobom starszym.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Gimnastyka na zewnątrz

Ładna pogoda zachęciła seniorów do ćwiczeń na świeżym powietrzu.

Siłownia zewnętrzna przy Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Mickiewicza dostępna jest dla wszystkich.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Z wizytą w Skarszewach

Występy grup seniorskich i wymiana doświadczeń. Oto cel spotkania w Skarszewach, na którym nie zabrakło przedstawicieli władz Sopotu.

Uroczystość, która odbyła się w zamku joannitów w Skarszewach, otworzył burmistrz gminy Jacek Pauli, opowiadając o historii miasta.

Żyję Skarszewami i kocham to miejsce, tę wielką spuściznę, bogactwo naszej historii – mówił. – Pasję tę wzbudził we mnie mój były nauczyciel historii, ale również mój ojciec, który napisał książkę o 800leciu Skarszew. Zawsze się u nas o tej historii mówiło, zresztą każdy mieszkaniec Skarszew ze względu na pasjonujące elementy tego miasta w jakimś stopniu jest historykiem amatorem i o wielu rzeczach wie. Uważam, że to miejsce jest naprawdę unikatowe na naszej mapie.

Podczas wydarzenia nie zabrakło występów tanecznych zespołu „Wiecznie młodzi” oraz popisów wokalnych grupy Fisolki” – seniorek z zajęć muzykoterapii „Banku Czasu” w Tczewie oraz Skarszewskiego Towarzystwa Śpiewaczego.

Program umilał czas przeznaczony na zacieśnianie relacji partnerskich władz Sopotu i Skarszew.

Zdaniem Wojciecha Zemły, sekretarza Miasta Sopotu, spotkania tego typu to dobra okazja do wymiany doświadczeń.

Podstawą każdego przedsięwzięcia jest człowiek, a pomoc społeczna wiąże się bezpośrednio z człowiekiem, jego kondycją i potrzebami – powiedział Wojciech Zemła. – W tym zakresie z pewnością niezbędna jest wrażliwość i pewien pomysł na to, co można zrobić. Przyjechaliśmy tu dziś, aby zapoznać się z dorobkiem Skarszew, ponieważ jest to dobry czas i miejsce na to aby wymienić się doświadczeniami. Jestem pod wrażeniem występów seniorskich, po których widać było, że wynikają z prawdziwej pasji. To cieszy.

 To kolejne nasze wspólne przedsięwzięcie które możemy obserwować – dodał Jacek Pauli. – To wspaniałe, że seniorzy ze Skarszew i z Sopotu mogą ze sobą współpracować, wymieniać poglądy, opowiadać o swoim życiu codziennym. Taka wymiana to też fantastyczna sprawa dla osób zajmujących się zawodowo pracą z seniorami. Mogą porównać doświadczenia, zobaczyć, jak to wygląda na nieco mniejszym organizmie jakim są Skarszewy, a jak prezentuje się w dużej aglomeracji. Dla nas to także wielka radość, że mogło do nas przyjechać tylu fantastycznych seniorów. Nawiązaliśmy ciekawe relacje, czuć dobre fluidy i dobre emocje.

Efektem współpracy Sopotu i Skarszew jest także nieodpłatny punkt użyczania sprzętu rehabilitacyjnego dla sopocian. Sprzęt wykorzystywany jest m.in. w sopockim DPS.

Gmina Skarszewy zwróciła się do nas z pytaniem, czy potrzebujemy dla miasta Sopotu sprzętu rehabilitacyjnego – mówi Marlena Waruszewska-Jewsienia pełnomocnik prezydenta miasta Sopotu ds. osób niepełnosprawnych i przeciwdziałaniu bezrobociu. – Podjęliśmy ten temat i tak nawiązała się nasza współpraca. Dzięki temu funkcjonuje u nas nieodpłatny punkt użyczenia sprzętu rehabilitacyjnego przy udziale dyrektor GOPS-u Moniki Stolińskiej i Krystyny Potrac, dyrektorki Dziennego Domu Pobytu „Senior-WIGOR” w Skarszewach. Do wypożyczenia są chodziki, wózki, toalety nasadzane, czy stoliki przyłóżkowe.  Wypożyczamy je sopocianom na czas rehabilitacji.

Sopot i Skarszewy współpracują ze sobą od lat.

Korzystamy z dobrych praktyk, wymieniamy się doświadczeniami – opowiada Monika Stolińska – dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skarszewach. – Możemy czerpać z rozwiązań wprowadzanych przez miasto, a Sopot może podglądać, jak odbywa się to gminnie, jak radzimy sobie w lokalnych społecznościach, jak wyglądają więzi wśród mieszkańców naszego Dziennego Domu Pobytu. Pewnie są to trochę inne doświadczenia, niż w dużym mieście, gdzie ta anonimowość jest większa; u nas wszyscy się znają. Cieszymy się, że udało się także wspomóc Sopot naszymi kontaktami w kwestii dostawy sprzętu rehabilitacyjnego. Udało się podzielić tym kontaktem i możliwością korzystania ze sprzętu przez sopocian, gdzie seniorów jest dużo. Sopot jest miastem ludzi starszych, więc i te potrzeby są liczne. Wymieniamy się też na płaszczyźnie zawodowej, merytorycznej, w kwestii polityki społecznej czy programów rządowych związanych z pomocą społeczną. To są wartości dodane z których czerpiemy właściwie każdego dnia.

Punkt nieodpłatnego użyczania sprzętu dla niepełnosprawnych mieszkańców Sopotu działa od kwietnia 2019 roku. Sprzęt pochodzi od prywatnego darczyńcy z Niemiec, a prowadzenie zadania przekazane zostało Polskiemu Komitetowi Pomocy Społecznej.

W sprawie wypożyczenia kontaktować się można pod nr tel. 570 356 992.

Spotkanie przedstawicieli władz Sopotu i Skarszew odbyło się w poniedziałek 9 września w Skarszewach.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Uczestniczka Dziennego Domu wystawi swoje prace

Rysunek graficzny, malarstwo i poezja. To dziedziny w których specjalizuje się uczestniczka Dziennego Domu Pobytu w Sopocie. Wystawę jej prac będziemy mogli oglądać od 16 września w Domu Sąsiedzkim „Koc i książka”.

Dorota Maria Rudnicka, pseudonim „Sylwia”, przygodę ze sztuką rozpoczęła w szkole średniej. Najpierw chodziła na prywatne lekcje rysunku i malarstwa, w rezultacie skończyła licencjat na ASP o specjalności „Edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych”.Także teraz, po latach,kontynuuje swoją pasję. Już niebawem będziemy mogli obejrzeć jej prace, a także posłuchać kilku wierszy które autorka do tej pory wydała w dwóch tomikach.

Na wystawie poruszę kwestię kobiecości – opowiada Dorota Maria Rudnicka. – Będzie też trochę pejzażu, trochę martwej natury i architektury. Tematem dodatkowym będą kwiaty. Pokażę się z każdej strony. Nie zabraknie abstrakcji, starych prac z lat 90.tych, do tej pory traktowanych trochę po macoszemu. Oprawiłam je i przywróciłam do życia.

Dorota Maria Rudnicka przeczyta też kilka swoich wierszy.

Pisanie, tak jak rysunek i malarstwo, przez lata traktowałam jak terapię, więc będzie dość osobiście – zapowiada artystka. – To sposób na moje wyjście do życia, do ludzi, do świata. Każdy etap życia ma swoją formę wyrazu, ponieważ poezja i sztuka są dla mnie formą, którą probowałam wyrażać siebie. Poezja była pomostem pomiędzy mną, a światem, próbą odnalezieniem się w nim. Obydwa tomiki wydał mi pan Jacek Spica ze Środowiskowego Domu Pomocy, w ten sposób pomógł mi zamknąć pewien etap życia.

„Sylwia”, jak sama o sobie mówi, buduje teraz życie od fundamentów.

Kiedyś byłam zagubiona, ale już do tego nie wracam – opowiada. – Tą wystawą chciałabym zamknąć trudny dla mnie okres. Wszystko, co było ciężkie, zakręty życiowe. Budziłam się w nocy, pełna niepokoju, smarowałam farbą grubo po płótnie, nawet nie pędzlem, ale szpachelką. To mnie ratowało żeby przetrwać do rana. Zbyt wiele życia przeżyłam w samotności. W pierwszym tomiku – „Przedproże” – rozliczam się z szaleństwem, w drugim „Ciernista strona ciszy” pokazuje obłęd i granice samotności, gdzie człowiek cudem tę samotność znosi. Jednak – zaznaczam, tomik kończy się optymistycznie. I taki rozdział zaczynam w życiu, optymistyczny, dlatego wystawa będzie miała moje osobiste motto przewodnie: „Pojednanie ze sobą, ze światem, z Bogiem”.

Wystawę Doroty Rudnickiej będzie można oglądać w DS Koc i książka od 16 września do 25 października. Będzie kameralnie, ze stolikiem, z kanapą, w domowym klimacie. A tymczasem pani Dorota trenuje życie w Dziennym Domu Pomocy.

Ćwiczę pewne cechy, których mi brakuje, ponieważ tu toczy się takie życie, które dla mnie w tym momencie okazało się najlepsze. To, co jest słabością w świecie zewnętrznym, tu jest silą: empatia, wrażliwość, taktowność, uśmiech. Ja tu nad sobą pracuję. Chce zacząć liczyć się ze sobą, a nie rozmieniać dla innych na drobne – podsumowuje malarka.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Nie zapomnij mnie!

Pomaga stymulować pamięć osób starszych oraz przeciwdziała ich wykluczeniu cyfrowemu. W sprawie programu „Forget me not” w sopockim Domu Pomocy Społecznej spotkali się przedstawiciele Francji, Niemiec, Cypru,  Wielkiej Brytanii, Grecji i Polski, aby porozmawiać o tej internetowej platformie.

Paul Harrison razem z  Viktorem Mason’em na polu zawodowym spotkali się w firmie EdEUcation. Nad projektem „Forget me not” pracują od listopada 2017 roku.

Celem naszych prac było stworzenie pewnego modelu, a także materiału używanego przez różne grupy zawodowe – opowiada  Paul Harrison koordynator „Forget me not”. – Stworzyliśmy dwie rzeczy: zbudowaliśmy platformę cyfrową oraz materiały szkoleniowe, zarówno dla profesjonalistów z domów pomocy, jak i dla opiekunów nieformalnych. Przez ostatnie miesiące testowaliśmy nasze osiągnięcia, a spotkaliśmy się w sopockim DPS, żeby podzielić się wnioskami. Zadaliśmy sobie pytanie: co możemy teraz zrobić, aby projekt dotarł do jak największej liczy odbiorców, aby go zareklamować i rozpowszechnić.

Projekt „Forget me not” (Nie zapomnij mnie) finansowany jest ze środków UE i dostępny za darmo dla każdego zainteresowanego. Celem projektu jest wzmocnienie więzi międzypokoleniowych, a także wsparcie opiekunów osób z początkami demencji. Platforma wykorzystuje pomysł Memory Box, stosowany w terapii reminiscencyjnej, jednak w nowej, multimedialnej formie gromadzącej wspomnienia.  Strona www.forgetmenotdigital.com przybliża także wiedzę o chorobie Alzheimera czy demencji. Działa od ponad roku i dostępna jest w pięciu językach: angielskim, niemieckim, francuskim, polskim i greckim. A wszystko zaczęło się od osobistych doświadczeń.

Moja teściowa miała demencję – wspomina  Paul Harrison.  – Odwiedzaliśmy ją regularnie, ale trudno nam było nawiązać rozmowę, znaleźć wspólne tematy do konwersacji. Braliśmy wtedy iPada czy laptopa i pokazywaliśmy jej zdjęcia.  Byliśmy też świadomi, że w domu w którym mieszka, używa się do terapii tego fizycznego pudełka pamięci (Memory Box), wpadliśmy więc na pomysł połączenia go z technologią, z procesem wspierania pamięci, z potrzebą. I tak narodził się projekt.

Partnerzy poznali się przy okazji innych projektów europejskich.

Francuzi to przedstawiciele stowarzyszenia, które jednoczy w sobie inne organizacje poświęcone problemom w rodzinie, demencji czy niedostosowaniu społecznemu – opowiada Viktor Mason,  koordynator prac nad platformą.  –  Nasz niemiecki partner jest specjalistą w szkoleniach opiekunów osób starszych. Poznaliśmy się dzięki bazie informacji o instytucjach mających wspólne zainteresowania. To pokazuje, że w Europie, w różnych krajach istnieją instytucje dążące do podobnych celów, mające podobne potrzeby.

„Forget me not” pozwala użytkownikom na stworzenie cyfrowego pudełka pamięci używanego w terapii reminiscencyjnej. Opiekun, przyjaciel lub krewny osoby cierpiącej na demencję może przesłać zdjęcia, filmy wideo, komentarze i nagrania do bezpiecznego portfolio, które jest następnie wykorzystywane jako źródło rozmowy i podstawa do kojącej terapii dla osoby cierpiącej na demencję.

Do współpracy przy tworzeniu portfolio dla osób cierpiących na demencję można zaprosić członków rodziny, przyjaciół lub wyznaczonych opiekunów. Wszystko poprzez dodanie treści i stworzenie większej ilości wspomnień, które będą im przypominać życie przed chorobą. Pomogą w tym zdjęcia, filmiki oraz wpisy upamiętniające ważne wydarzenia.

Zaletą namacalnego pudelka pamięci jest dotykowa strona wspomnień – wyjaśnia Viktor. – Ale nie można do tego pudełka włożyć miejsc, ulic, domów, filmów. Również to digitalne pudełko dostępne jest wszędzie, w każdym zakątku świata. Nie trzeba go wozić, a platforma umożliwia obejrzenie go w dowolnym miejscu. Ciekawe jest też to, że na platformie może być wielu autorów. To ważne w dzisiejszych czasach, gdy rodziny są rozdzielone pracując w różnych miejscach, czasem świata. Tymczasem każdy może coś do tego pudełka od siebie włożyć, przesłać multimedialny plik, a w nim np. zaśpiewać piosenkę na urodziny. Takie wspomnienie zostaje w profilu danej osoby i można do niego wracać.

Wspomnienia mogą być dodane na dwa sposoby: przez posiadacza konta własnych wspomnień osobiście lub przy bezpośrednim wsparciu opiekuna, gdy posiadacz konta jest obecny lub przez zaproszenie przez posiadacza konta jednego lub więcej współautorów do dodawania wspomnień w jego imieniu. Wydarzenia podzielone są na lata, wydarzenia z życia  jak urodziny, śluby, rocznice, uroczystości, urodziny, a także spędzone wakacje, upamiętnione  zwierzęta czy aktywności.

Viktor żałuje, że narzędzie nie istniało, gdy na demencję zachorowała jego babcia.

Wtedy była okazja do eksplorowania historii rodzinnych i zadawania pytań, teraz już tej okazji nie ma – wspomina  Viktor Mason.

Dla  Tiny Gusinde, z WBS training z Niemiec, jako dyrektorki szkoły szkolącej profesjonalnych opiekunów, „Forget me not” to narzędzie które może rozpowszechniać wśród swoich uczniów.

A oni, mogą to robić  w rodzinach i w miejscach w których pracują – dodaje Tina. – To dla nas i dla nich bardzo ważne.

Zdaniem Christine Granet, koordynatorki projektu ze strony Francji,  projekt zbliża do siebie pokolenia. Pokazuje, jak budować więzi.

Dla Emmanuelle  Merveille z Francji, projekt to świetna okazja aby poznać terapię reminiscencyjną oraz pracować w sposób  niefarmakologiczny, czyli niezwiązany z lekami.

Forget me not” może wpływać na samopoczucie osoby chorej, wnieść coś nowego w jej życie – uważa Emmanuelle. – Może też wprowadzić zmiany w metodach pracy profesjonalnych opiekunów. Pozwala na włączenie ludzi młodych w życie ludzi starych, wymieniać się doświadczeniami. To wspaniałe narzędzie.

Rodzi się jednak pytanie: jak sprawdza się platforma przy takiej konkurencji jak Facebook? Skoro mamy Facebooka, czy potrzebny nam „Forget me not”?

Platforma jest przyjaźniejsza w sensie wizualnym, prosta, stworzona w pewnej jasności przekazu, co ważne przy demencji – wyjaśnia Paul, a Agnieszka Cysewska, ekspertka w projekcie, dodaje: – Facebook powstał po to, abyśmy się odnajdywali, pracowali w zaprzyjaźnionych grupach, przedstawiali swoje idee na szerokim polu. Platforma „Forget me not” powstała wyłącznie po to, aby terapeutycznie pracować z osobami chorymi na demencję. Cel jest zupełnie inny. I na Facebooku i na platformie możemy mieć przyjaciół i komunikować się z nimi, ale jednak „Forget me not” jest  skupiony na pracy terapeutycznej, co nie wklucza innych zastosowań .

Według Paula ważne jest też to, że platforma dedykowana jest chorobie Alzheimera i znajdziemy na niej przydatne informacje o chorobie. Są też na niej materiały szkoleniowe napisane w prosty i zrozumiały dla każdego sposób.

Kiedy moja teściowa zachorowała tego mi właśnie zabrakło: wiedzy – wspomina Paul. – Z mojego doświadczenia wynika, że materiały muszą być przejrzyste dla każdego zainteresowanego, od ogólnego wyjaśnienia pojęcia demencji, po terapię reminiscencyjną i konkretne info, jak używać platformy. Jesteśmy dumni z tego, co udało nam się stworzyć. To było cudowne doświadczenie, doskonały zespół i jestem szczęśliwy, że dotrwaliśmy do końca.

Platforma „Forget me not” jest dostępna pod adresem: www.forgetmenotdigital.com

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Marsz z zagadkami

Za nami III „Marsz na orientację” DPS województwa pomorskiego. W Szpęgawsku spotkało się 14 Domów Pomocy Społecznej, by pokonać sześciokilometrową trasę i zdobyć nagrody.

Środa 28 sierpnia 2019 roku, Szpęgawsk, godzina 10:00. Rejestrujemy się na punkcie startowym i odbieramy pakiet z mapą. Sopocki DPS reprezentuje trójka uczestniczek Dziennego Domu Pobytu: Dorota, Krystyna i Sabina. Towarzyszy im kierowniczka DDP Barbara i fotograf wolontariusz DPS – Andrzej.

 

 O godz. 10:45 następuje prezentacja drużyn. Dumnie trzymamy tabliczkę z napisem sopockiego DPS. Jesteśmy gotowi do rywalizacji!

 

O 11:40 wybija nasza godzina startu. Wyruszamy do lasu. Ahoj przygodo!

 

Barbara Grabiak, kierowniczka DDP w Sopocie zaprasza do udziału w grze.

 

Przed uczestniczkami tajemnicza brama do lasu. Zastanawiamy się, co czeka dalej..?

 

 

Dalej jest pierwszy punkt z zadaniami. Pierwsze polega na ułożeniu herbu Kociewia, drugie – na zagraniu na starych kociewskich instrumentach muzycznych. Pani Sabina gra na burczybasie, pani Krystyna próbuje wydobyć dźwięki z diabelskich skrzypiec. Panie zagrały przebój disco polo „Jesteś szalona”. 

 

Drugi punkt to pytania z zakresu geografii i fauny i flory. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, jakie miasto leży najbliżej Szpęgawska oraz jaki wąż najczęściej żyje w polskim lesie. Chodziło oczywiście o Starogard Gdański oraz o zaskrońca.

 

 

Idąc do trzeciego punktu podziwiamy okoliczne widoki. Piękny las, hubę na drzewie, jezioro skrzące się w oddali.

 

W następnym punkcie czekają na nas policjantki. Odpowiadamy na pytania: jak nazywa się policja pilnująca porządku na drodze? Jak się nazywa droga po której chodzą piesi?

 

 W drodze do czwartego punktu spotykamy prawdziwego psa ogrodnika.

 

A w czwartym punkcie czeka na nas ratownik medyczny. Padają pytania o to, co to jest szpitalny oddział ratunkowy oraz jak tamuje się krwotok. Seniorki szybko odpowiadają na pytania, po czym wdają się w długą dyskusję na temat stanu polskiej służby zdrowia. 

 

W drodze powrotnej czujemy już zmęczenie. Grupa rozbija się bo tez i tempo dy ma inne. Upał jak na pustyni, piaszczysta drogi potęguje to wrażenie. 

 

W ostatnim punkcie czekają na nas strażacy. Pytania są podstępne: co strażacy wożą w zbiorniku wozu gaśniczego? Trociny, piasek czy wodę? Drugie pytanie zagina nawet najwytrawniejszych znawców pożarnictwa. Jakie sygnały wyświetla auto straży pożarnej? Czerwone czy niebieskie? 

 

Tracimy jeden punkt za kolory świateł, ale na koniec robimy sobie pożegnalne zdjęcie ze strażakami. Nie jesteśmy przecież obrażalscy, a to w końcu zabawa.

 

Pod koniec zliczamy punkty. Czy aby na pewno wszystko zostało właściwie zsumowane?

 

W rezultacie w rywalizacji zajmujemy 8 miejsce. Zabawa była przednia. Mamy nadzieję, że wrócimy tu za rok. Do zobaczenia!

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Moniuszko na pianino i wiolonczelę

Sopocki Dom Pomocy Społecznej obchodzi Rok Moniuszkowski.

Mieszkańcy Domu wysłuchali drugiej części koncertu poświęconego twórczości Stanisława Moniuszki.

Koncert w wykonaniu Mai Jaryczewskiej (pianino) i Weroniki Marii Czulak (wiolonczela) zawierał m.in. takie utwory kompozytora, jak: „Panie, gdy serce drży”, Pieśń pokutna”, „O matko moja”, czy „Na skrzydłach pieśni”.

Druga część koncertu odbyła się 21 sierpnia 2019 roku o godz. 11 w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie.

Pierwszej części koncertu mieszkańcy sopockiego DPS mieli okazję wysłuchać 7 sierpnia br.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Zadbali o bezpieczeństwo seniorów

Spotkanie z policją oraz pracownikami MOPS odbyło się w sopockim Domu Pomocy Społecznej. Rozmawiali z seniorami o unikaniu zagrożeń, informowano jak nie paść ofiarą oszustwa „na policjanta” i „na wnuczka”; wyjaśnili także zasady bezpieczeństwa, przede wszystkim w kontaktach z obcymi i w ruchu drogowym.

Statystyki nie kłamią. Tylko w 2018 roku sopoccy policjanci wszczęli 12 postępowań w sprawie dokonanych oszustw „na policjanta”. Z danych wynika, że częściej od mężczyzn oszukiwane są kobiety. Na skalę wpływ ma także wiek; im starszy senior, tym łatwiej jest go skrzywdzić.

W ubiegłym roku liczba informacji telefonicznych do dyżurnego KMP Sopot o dokonanych i usiłowanych zdarzeniach oszustwa „na policjanta” lub „na wnuczka” wynosi 188 – wyjaśniała asp. Lucyna Rekowska, rzecznik prasowy KMP w Sopocie. – Tylko w grudniu 2018 roku miały miejsce 43 przypadki takich przestępstw. W przeciągu roku sopoccy seniorzy przekazali sprawcom oszustw łącznie ponad pół miliona złotych.

Na spotkaniu policjanci poruszyli także tematykę ruchu drogowego. Sopoccy seniorzy najbardziej zainteresowani byli tym, jak poruszać się ulicą, gdy nie ma chodnika. Przypomniano im podstawowe zasady oraz przedstawiono niewłaściwe zachowania pieszych na drodze.

To m.in. nieostrożne wejście na jezdnię przed nadjeżdżający pojazd, przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym, wychodzenie zza pojazdu, czy przechodzenie na czerwonym świetle – wyliczał asp. szt. Dariusz Bzymek, Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Sopocie. – Niewłaściwe jest też zwalnianie kroku bądź zatrzymywanie się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko. Musimy mieć także ograniczone zaufanie nie tylko do siebie, ale i do innych uczestników ruchu.

Podstawowa rada policjantów dla pieszych to dostosowanie uwagi do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze. Stróże prawa zalecili też noszenie odblasków, szczególnie jesienią i zimą oraz po zmroku.

Porad udzielił również pracownik MOPS Wojmir Strzałkowski. Opowiedział o przemocy domowej i procedurze „Niebieskiej Karty”.

Przemoc domowa jest ścigana przez prawo z art. 207 KK – mówił Wojmir Strzałkowski. – Może być fizyczna i psychiczna. Najczęściej osobami doznającymi przemocy są osoby starsze oraz kobiety; dotyczy ich ponad 90 proc. Kart. Przemoc możemy zgłosić dzwoniąc na nr 112, do MOPS-u, lekarzowi, czy pod nr tel. 58 550 14 14 do Punktu Interwencji Kryzysowej.

Małgorzata Chrzanowska, psycholog, w MOPS zajmuje się osobami starszymi. Codziennie uczula ich na niebezpieczne sytuacje.

Chodzę do osób starszych do ich domów, jeśli sobie tego życzą – mówiła psycholog. – Gdy dzwonię domofonem większość pyta się szczegółowo zanim mnie wpuści, kim jestem. Zachęcam do takiej czujności w trosce o własne bezpieczeństwo. Zdarza się, że oszuści mówią, że są pracownikami MOPS, poźniej dostają się do mieszkania i okradają je. Uczulam na takie sytuacje. Nadmiar ostrożności jest lepszy, niż wpuszczanie obcych do domu.

Małgorzata Chrzanowska opowiedziała też o „Pudełku życia”, które każdy senior powinien mieć w swoim domu.

To niewielkie pudełko z kwestionariuszem – mówiła. – Trzeba go wypełnić, wpisać swoje dane osobowe, a także: kto jest osobą najbliższą w razie wypadku, czy jest się uczulonym, czy bierze się leki, na co i jak często. Pudełko należy trzymać w lodówce, na nią naklejamy naklejkę z informacją, że pudełko jest w środku. To wiadomość dla pogotowia ratunkowego na wypadek nieszczęścia. Zapraszamy do udogodnienia, jakim jest „Pudełko życia”, które dla swoich mieszkańców wprowadziło miasto Sopot.

Agnieszka Cysewska, dyrektor DPS oświadczyła, że jest to kolejne spotkanie tego typu.

Widujemy się systematycznie i będziemy to powtarzać – zapewniła dyrektor Cysewska. – Dzięki MOPS mamy w naszym Domu „Pudełka życia”, będziemy je rozdawać pamiętając o tym, że jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Z przyjemnością też zakomunikuję, że nasz dzielnicowy jest jednym z najpopularniejszych dzielnicowych w województwie pomorskim. Jest wyjątkowo otwarty na sprawy seniorów i chyba najbardziej znanym dzielnicowym w Sopocie. Tym bardziej dziękujemy, że znalazł pan dla nas czas. Współpracujmy! Policja, Straż Miejska, MOPS to są ważne dla nas instytucje i państwa obecność nie tylko daje nam wiedzę, ale i poczucie bezpieczeństwa.

Spotkania z seniorami cyklicznie organizuje KMP – powiedział asp. szt. Radosław Mykita, dzielnicowy KMP w Sopocie. – Jako dzielnicowy staram się bywać u seniorów częściej, przynajmniej raz w miesiącu, w zależności od tego, jakie są potrzeby. Mam specyficzny rejon, wiekowo 80+. Dzielnicowym jestem tutaj 12 lat. Moja rola polega na tym, żeby przyjść i porozmawiać. Ludzie dzisiaj nie kontaktują się ze sobą, dlatego istotna jest komunikacja z seniorem, który często jest samotny. Ważna jest współpraca między sąsiadami. Pomagajcie sobie i zapraszajcie dzielnicowych do siebie, bo to jest nasza rola. Ja z chęcią przyjdę, potowarzyszę. Dzielnicowy ma być pierwszym kontaktem z policją. Lepiej łagodzić konflikty sąsiedzkie, niż interweniować.

Spotkanie seniorów z policjantami oraz pracownikami MOPS odbyło się 20 sierpnia o godz. 11 w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie przy ulicy Mickiewicza 49.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Sopocki Spacer

W dniu 20 sierpnia 2019r. mieszkańcy naszego Domu wybrali się na spacer w okolice sopockiego mola i plaży. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w ogródku przy Muzeum Sopotu, gdzie relaksowały nas promienie sierpniowego słońca i przyjemny szum morza w oddali. Wróciliśmy pełni wrażeń i dobrych humorów.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Wolontariusze pomocni seniorom

Pod okiem doświadczonych fizjoterapeutek czasem prowadzi gimnastykę. W ramach wolontariatu dba o kondycje seniorów z sopockiego DPS.
Jak robi kot? Przeciąga się, o tak – pokazuje Vasylyna Vets, wolontariuszka z sopockiego DPS. – A jak chodzi bocian? O tak, wyciąga swoje chude nogi. I teraz wyciągamy nogi, jak bocian.
Vasylyna prowadzi właśnie gimnastykę dla chorych na Alzheimera
To nietypowi pacjenci – wyjaśnia wolontariuszka. – Potrzebują szczególnej uwagi ze strony fizjoterapeuty. Każde ćwiczenie musi być dopasowane do poziomu intelektualnego ćwiczącego.
W Polsce Vasylyna jest od 2015 roku. Skończyła studia fizjoterapii we Lwowie. Wolontariuszką w sopockim DPS jest od dwóch lat. Pomaga tu także w dbaniu o kondycję sprawnych umysłowo mieszkańców.
Gimnastyka dla seniorów, szczególnie w zróżnicowanej grupie, np. składającej się z mieszkańców bardziej i mniej sprawnych ruchowo, polega raczej na ogólnej poprawie ich kondycji – opowiada Vets. – Jednocześnie powinna być zróżnicowana i dostosowana do możliwości każdego ćwiczącego. Na każdego trzeba też indywidualnie zwracać uwagę, pokazywać, jak ma ćwiczyć i utrzymać właściwe tempo.
Jak sama mówi, podczas gimnastyki szczególną uwagę zwraca na to, by u podopiecznych uruchomić mięśnie, które u seniorów słabiej pracują. Nierzadko ćwiczenia prowadzone są w pozycji siedzącej; to ułatwia seniorom zadanie.
Jednak nie tylko dbanie o stan ciała w gimnastyce jest istotny. Trzeba tez być czujnym w kwestii umysłu.
Na pewno w tego typu grupach nie można – jak w zdrowych i młodych wiekowo – dawać kogoś za przykład i mówić: „Proszę zobaczyć, jak pani Stenia wykonuje ćwiczenie” – opowiada Vets. – Tu trzeba motywować i zachęcać inaczej, czyli zapraszać do spróbowania, bo to już jest sukces i chwalić za każdy zryw ciała. Podawanie przykładów w postaci konkretnej osoby może sprawić innym przykrość.
Vasylyna została wolontariuszką, ponieważ obecnie w ten sposób może wykorzystać swoje umiejętności. Wcześniej w Polsce bywała turystycznie. Ma sentyment do Polski, ponieważ obie jej babcie pochodzą z naszego kraju.
Vasylyna swoją przyszłość wiąże z fizjoterapią, dlatego od października ponownie idzie na studia fizjoterapeutyczne.
Dzięki wolontariatowi w DPS poszerzyłam zakres wiedzy na temat fizjoterapii, ale także chorób demencyjnych i sposobów wykonywania gimnastyki z tymi chorymi – mówi Vasylyna. – Poznaję tu ciekawe historie ludzi, poszerzam swój zakres wiedzy i znajomość języka. Cieszę się, że znalazłam tu swoje miejsce.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Dnia 14 sierpnia 2019r. odbyła się Msza z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W Domu Pomocy Społecznej mszę odprawił ks. proboszcz Krzysztof Rybka. Uroczystość uświetnił zespół Galicia Folk Band.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Wyprawa do ZOO

Wraz z seniorami z DPS postanowiliśmy pojechać na wycieczkę.

Wybraliśmy się do ogrodu zoologicznego w Gdańsku.

 

 

 

Jedni czekali na lokomotywę siedząc na ławce…

…a drudzy oglądali fokę.

Foka chętnie pozowała do zdjęć.

Tak jak żółwie mieszkające tuż obok.

W końcu nadjechała wyczekana przez wszystkich lokomotywa.

Podczas podróży odwiedziliśmy rodzinę kangurów…

…podziwialiśmy zebry i wiele innych zwierząt.

Niektóre zwierzaki niechętnie pozowały do zdjęć…

…ale były też takie, które pilnowały, aby obejrzano je z każdej strony.

Trafiliśmy akurat na porę karmienia.

Gdy jedne zwierzaki jadły…

…drugie wylegiwały się na słońcu.

Chętny do zdjęć był także słoń.

Pod koniec wycieczki podziwialiśmy widoki prawie, jak znad Niagary…

…i prawdziwe flamingi, bynajmniej nie dmuchane.

 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Park Reagana

W dniu 08 sierpnia 2019r. wybraliśmy się do Gdańska  na spacer do Parku Reagana . Przelotny deszcz, który przywitał nas w Gdańsku, nie popsuł naszych dobrych nastrojów. Śpiewami przepędziliśmy chmury i spacer kontynuowaliśmy  w wyśmienitych humorach.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Poznają teatr, wystąpią na scenie

W sopockim Domu Pomocy Społecznej (DPS) trwają warsztaty przygotowujące seniorów do spektaklu „Humoreski. Teatr przez wielkie RRRR”.

– To kompilacja tekstów Szekspira, Afanasjewa i tego, co nasi seniorzy wypracują podczas warsztatów – mówi Tomasz Kaczorowski, reżyser teatralny, dramatopisarz i edukator.  – To spotkanie z teatrem pod każdym kątem, zarówno rozgrzewki aktorskiej, przygotowywania scenografii, przeżywania emocji, jak i dokładania intencji do tekstu. Tekstu, który – teoretycznie – nie niesie tych samych znaczeń kiedy dostanie się pewne zadanie aktorskie. W rezultacie seniorzy poznają teatr od każdej strony na tyle, żeby dla nich była to przyjemność i coś rozwijającego. 

Warsztaty trwają od początku lipca, a premiera przewidywana jest na 10 września. Spektakl odbędzie się w „Teatrze na Plaży” w Sopocie. Pierwszy miesiąc prac polegał na poznaniu warsztatu aktorskiego. Obecnie w przygotowaniach do spektaklu bierze udział 10 osób.

Dorota Plenkiewicz, uczestniczka Dziennego Domu Pobytu (DDP) – w warsztatach teatralnych uczestniczy czwarty rok z rzędu.

– Pierwszy raz to był stres – wspomina aktorka-seniorka. – Na początku siedziałam jak na szpilkach, potem w garderobie było już łatwiej, a kiedy weszłam na scenę zaczęłam mówić, jak gdyby nigdy nic. Najprzyjemniejszą częścią prób jest praca, lubię dostawać role, lubię śpiewać i tańczyć. Mogłabym występować na scenie. Dobrze być artystką. 

Maria Lencka z DDP, w przygotowaniach teatralnych również bierze udział czwarty rok z rzędu.

– Lubię teatr i jeśli mam możliwość to chodzę na przedstawienia – opowiada. – Teraz jestem z drugiej strony i jest to trochę stresujące, choć mniej, niż ostatnio. Wtedy musiałam uczyć się roli na pamięć, teraz czytamy odpowiednio intonując i jest łatwiej. Najprzyjemniejsza w tym wszystkim jest praca w grupie. Pod odpowiednim kierunkiem zawsze to wychodzi. 

– Zawsze jest też trema – twierdzi Tomasz Kaczorowski. – Niektórzy stresują się bardziej, ale są też tacy którzy w warsztatach teatralnych w DPS biorą udział już po raz kolejny. Pierwszym naszym spektaklem w DPS był „Biurowiec” Afanasjewa, drugi to „Balladyna”. Później było słuchowisko „W strasznym zamczysku”. Teraz mamy nasze „Humoreski”. Dla mnie to międzypokoleniowe spotkanie, wymiana doświadczeń. Ja daję seniorom coś, czego jeszcze nie robili, czyli teatr, a oni dają mi dużo swojej życzliwości. Łączymy te nasze doświadczenia po to, żeby się spotkać na scenie.

Po poznaniu warsztatu aktorskiego, aktorzy-seniorzy poznają warstwę scenograficzną, czyli wzbogacają wizualnie swój spektakl.

– Naszym głównym celem jest, aby seniorzy byli świadomi budowania scenografii, żeby byli za nią odpowiedzialni – mówi Agnieszka Wielewska, malarka i scenografka. – Staramy się ich wciągnąć w każdy etap prac, zarówno w tworzenie plakatu czy zaproszeń, jak i kostiumów. Seniorzy stworzą też własne lalki cieniowe, narysowali także niektóre elementy potrzebne do animacji. Głównie chcemy, aby mieli świadomość tworzenia i pracowali koncepcyjnie. Ciekawostką jest to, że głównie ci, którzy mówią, że nie mają talentu – tworzą najciekawsze prace. Dla mnie ta lekkość jest niesamowitą inspiracją. 

Krystyna Blok z DDP, w profesjonalnych przygotowaniach teatralnych bierze udział pierwszy raz w życiu. Wcześniej występowała tylko w szkolnym teatrzyku.

– Miło jest usłyszeć w każdej osobie inną nutę, obserwować przeniesienie się w przestrzeń teatralną narzuconą przez autora sztuki, np. Afanasjewa – twierdzi Krystyna Blok. – Mamy tu świetne humoreski i przeciwstawnego Hamleta, niepowtarzalnego i ponadczasowego. Dobrze też czuję się w roli aktorki; kiedyś pisałam poezje do szuflady i coś we mnie zostało. Pan Tomasz z każdego z nas wyciąga właściwe umiejętności i nad nimi pracuje. Jestem dumna z tego występu, a poza tym teatr to dobra rozrywka. Każdy chce coś z siebie dać, nawet w podeszłym wieku. 

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Sopocki DPS obchodzi Rok Moniuszkowski

Rok 2019, zgodnie z uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, ustanowiony został Rokiem Stanisława Moniuszki. Również sopocki Dom Pomocy Społecznej przyłączył się do rocznicowych obchodów popularyzując twórczość kompozytora.
Mieszkańcy Domu usłyszeli utwory w wykonaniu Mai Laury Jaryczewskiej, studentki instrumentalistyki jazzowo-fortepianowej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki W Gdańsku. Jaryczewska zagrała m.in. takie utwory, jak „Walc nr 2”, „Walc nr 1”, „Serce moje”, Pielgrzym” czy Złota rybka”.
Dorobek kompozytorski Stanisława Moniuszki, składający się z oper, pieśni, kantat, utworów religijnych, symfonicznych, kameralnych i solowych, a także operetek, baletów i muzyki do dramatów, imponuje różnorodnością, bogactwem melodycznym i głębokim zakorzenieniem w narodowej tradycji muzycznej. Jego twórczość operowa i pieśniarska stanowi trzon polskiego repertuaru wokalnego i niejednokrotnie jest osią zainteresowań artystycznych najwybitniejszych polskich śpiewaków.
Był twórcą „Śpiewnika domowego” obejmującego ponad 200 pieśni. Określenie „domowy” miało głębsze znaczenie, aby uniknąć rosyjskiej cenzury, w zawoalowany sposób, podkreślało narodowy charakter zawartych w śpiewniku pieśni.
Kompozytor w swej twórczości chętnie sięgał do elementów folkloru i ludowych obyczajów. Nadawanie utworom lokalnego kolorytu poprzez odwoływanie się w nich do tradycji i muzyki ludowej wpłynęło na popularność zakładanych ówcześnie tzw. szkół narodowych, czyli grup kompozytorów jednej narodowości tworzących muzykę opartą na elementach własnej kultury – tradycyjnych melodiach, rytmach tańców narodowych i z tekstem w języku ojczystym.
Stanisław Moniuszko był wzorem patrioty i – jak pisał w 1921 roku badacz jego twórczości Zdzisław Jachimecki – „krew z krwi i kość z kości Polakiem”. Utwory kompozytora, jego wielkie opery takie jak „Halka” i „Straszny dwór”, dotykające sedna idiomu polskości – zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej – do dziś stanowią inspirację dla wielu artystów, a w czasach jemu współczesnych tworzyły paletę barw, za pomocą której Polacy odmalowywali najpiękniejsze odcienie patriotycznych uczuć i narodowej tożsamości. Był jednym z założycieli Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego – organizacji, której roli w rozwoju polskiej kultury muzycznej nie sposób przecenić, a która dziś nosi imię tego wyjątkowego artysty.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o szczególnym znaczeniu twórczości kompozytora, oddając hołd tej wybitnej postaci, ustanowił rok 2019 Rokiem Stanisława Moniuszki.

 
 
Zwiększ czcionkę Zmniejsz czcionkę

Obchody wybuchu Powstania Warszawskiego w DPS

,,O mój rozmarynie”, „Warszawo ma”, „Warszawskie dzieci idziemy w bój!”. Te i inne piosenki usłyszeli mieszkańcy naszego Domu podczas obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Recytowano wiersze, oglądano patriotyczne filmy i wspominano czasy II wojny światowej.

Miałem 19 lat, gdy wybuchło powstanie – wspomina Eugeniusz Borkowski pseudonim „Żbik”, mieszkaniec sopockiego DPS. – Byłem w AK i wysłano nas w świętokrzyskie. O wybuchu powstania dowiedzieliśmy się siedząc w lasach. Wyruszyliśmy na pomoc, szliśmy nocami. Byliśmy już pod Skierniewicami, gdy przyszedł rozkaz z Londynu: mamy się wycofać, wrócić do lasu. Wróciliśmy. Rozkaz to rozkaz, ale było nam ciężko.

Mieszkańcy sopockiego DPS usłyszeli piosenki w wykonaniu Magdaleny Szulc.

Na co dzień zajmuję się obsługą sekretariatu, ale w tym wyjątkowym dniu chciałam dać coś z siebie i chociaż zaśpiewać – mówi Magdalena Szulc. – Czułam potrzebę, żeby oddać hołd ludziom walczącym w powstaniu, tym bardziej, że część naszych mieszkańców pamięta II wojnę światową i takie występy ich wzruszają. Poza tym lubię historię i jako młode pokolenie chcę kultywować tradycje.

Program przygotowały instruktorki terapii zajęciowej  Magdalena Poraj-Górska i Ewa Rodziewicz.

Specjalnie wybierałyśmy piosenki znane i lubiane, które pobudzają wspomnienia naszych mieszkańców – mówi Poraj-Górska. – Ważne też było przeczytanie wierszy młodzieży która obecnie na forach internetowych pisze o powstaniu. Chciałyśmy w ten sposób pokazać naszym seniorom, jak młodzież 75 lat później reaguje na to wydarzenie. Nie kłócą się, czy było warto, ale doceniają, że młodzi ludzie poszli walczyć za ojczyznę. Ważne było też, aby wydarzenie miało charakter nie tyle apelu, co uroczystego spektaklu.

Martyna napisała piękny wiersz o Powstańcach Warszawskich – oto on

„Z wolą walki w sercu, światłem lśniącym nawet w cieniu,
z biało-czerwoną opaską, wyeksponowaną na ramieniu..
Szedł powstaniec dumnie ku swojemu przeznaczeniu.

Głowę trzymał wysoko, wzrok skierowany przed siebie,
tyle nadziei i wiary, w człowieku nic nie pogrzebie.
Mogli go gnębić, karać obrzucać obelgami,
jednak on swej ojczyzny żadnym czynem nie splamił.

Wrogie spojrzenia nieprzyjaciół tego się właśnie lękały,
widząc że za Polskę gotów ginąć naród cały.

Szedł mały chłopiec ulicą hełm mu spadał na oczy,
nie zaznawszy jeszcze życia, po wolność śmiało kroczył.

Krzyk matki, zgliszcza ruiny,
w kieszeni pomięte zdjęcie rodziny.
Choć wielki smutek nie przestawał mu doskwierać,
szeptał: „za innych ludzi warto umierać..”.

Widząc stosy ciał, ludzi co się snuli,
usłyszał nagle świst pędzącej kuli.
Ucałował ziemię, ostatni raz,
czując bezkresu nadchodzący czas.
Uśmiechnął się jeszcze gdy śmierć w objęcia go wzięła,
ostatnim tchnieniem krzyknął: „Jeszcze Polska nie zginęła!”

Ileż było nadziei w każdym z tych wielkich ludzi,
niechaj wspomnienie ich odwagi żar w Waszym sercu rozbudzi.
Każde powstanie każda walka nawet jeśli z góry przegrana,
to dla nas poświęcenie i rzeka krwi przelana.
Byśmy mogli kochać, żyć,
i człowiekiem WOLNYM być.

Winniśmy im pamięć i wdzięczność szczerą,

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Wiersz Dominiki, który ujmuje za serce

„Siedemdziesiąt pięć lat minęło,
jak niewinni ludzie ginęli.
Walczyli o wolność i dobre życie,

Narażali się na strzały, wybuchy oraz bicie.
Już tylko garstka Ich po tym świecie chodzi,
okażmy Im szacunek , My ludzie młodzi.

Jesteście dla Nas bohaterami,
a nie tylko zwykłymi żołnierzami.

Pamięć o poległych na zawsze jest w Nas,
uczymy Nasze dzieci by tez pamiętały o Was.

Patrioci w tym kraju są, byli i będą,
Nie ważne ile razy będzie ktoś ich opluwał swoja gębą.
Nie damy Waszych nazwisk splamić oszczerstwami,
już wiemy jak sobie radzić ze zdrajcami.”

Daliście Nam piękną lekcje miłości,
do Ojczyzny, Boga, Honoru i wolności.

Z całego serca Wam dziękujemy,
w godzinę „W” hołd oddajemy.